26 marca 2026 r. kadeci z Liceum Kadetów Rzeczpospolitej Polskiej wspólnie z Paniami Dyrektor, nauczycielami, pracownikami szkoły, rodzicami i zaproszonymi Gośćmi wyruszyli wspólnie na drogę krzyżową. Surowe, brzozowe krzyże symbolizujące stacje drogi krzyżowej z zaciągnięta przez kadetów wartą honorową, płonące ognie, krzyż niesiony na barkach przez kadetów, przepięknie prowadzące śpiewem uroczyste nabożeństwo stworzyły absolutnie niepowtarzalną atmosferę. Jednak chyba największą wartość duchową miały głębokie rozważania prezentowane przez kadetów (przy każdej stacji prowadzone przez innego lektora). Odnosiły się one bezpośrednio do konkretnej stacji, przy której były prowadzone, ale również bardzo mocno sięgały do współczesności, przeżyć młodych ludzi, postaw Chrystusa Boga i Kościoła wobec problemów zamkniętych w słowach odnoszących się do motywu męki Pańskiej wyrażanego przy konkretnej stacji drogi krzyżowej, a przeżywanych przez młodych ludzi również współcześnie. Uczciwe płynące z głębi przeżyć słowa wzruszały, uczyły i gdzieś bardzo głęboko dotykały duszy czyniąc to wieczorne spotkanie modlitewna jeszcze bardziej doniosłym, głębokim i znaczącym. W trakcie drogi krzyżowej, przy siódmej stacji poświęconej drugiemu upadkowi Jezusa pod ciężarem krzyża, wszyscy mogliśmy przekonać się, jak dobrze szkoła przygotowuje młodych ludzi do zadań jakie będą w przyszłości realizować nosząc mundur. W czasie odczytywania nazwy stacji jedna z dziewcząt pełniących wartę przy krzyżu zasłabła. Mimo, że działo się to dosłownie 3 metry ode mnie zupełnie zgłupiałem i stałem trzymając aparat w ręce. Na szczęście inaczej zachowali się kadeci. Błyskawicznie zareagowali natychmiast rzucili się na pomoc koleżance i uchronili ją od bezwładnego upadku na beton i być może uratowali od poważnej kontuzji. Ja nie zrobiłem nic, a oni ratowali zdrowie koleżanki. Na szczęście dziewczynie nic się nie stało, bardzo szybko wróciła do siebie. To zdarzenie uświadomiło mi jak ważny jest trening kształtujący umiejętność właściwego zachowania w trudnej sytuacji. Ja zawiodłem – kadeci nie. W dalszej części nabożeństwo przebiegło już bez żadnych tego typu incydentów i zostało doprowadzone szczęśliwie do końca. Co ważne puste miejsce przy krzyżu natychmiast zajęła inna wartowniczka, bez wahania i straty czasu.
We wspólnej modlitwie wzięli udział starosta Marian Niemirski z małżonką, były burmistrz Odrzywołu Marian Kmieciak z małżonką oraz przybyli z różnych stron Polski rodzice kadetów. Wyjeżdżałem z Lipin z poczuciem głębokiego przeżycia duchowego, szacunkiem do dyrekcji szkoły i nie ukrywam, że ze wstydem, że w trudnej sytuacji nie zachowałem się jak trzeba.


