Tak będzie już zawsze. Pod koniec września każdego roku spotykamy się i będziemy się spotykali pośrodku lasu, między Przysuchą i Gielniowem w miejscu, które kiedyś było wsią z domami, budynkami gospodarczymi, ogrodami, sadami, polami i ludźmi. Przez wieki swojego istnienia wieś Stefanów niczym nie wyróżniała się od innych tego typu miejscowości w Polsce. Kiedy wybuchła II wojna światowa Stefanów stał się jednym z setek ośrodków wsparcia polskiej partyzantki. Żołnierze Armii Krajowej znajdowali tu życzliwe wsparcie, żywność, pomoc i zwykłą ludzką serdeczność. Geneza pierwszego zniszczenia Stefanowa jest nierozerwalnie związana z wybuchem Powstania Warszawskiego i sięga koncentracji Korpusu Kieleckiego AK podczas akcji „Burza”, jego marszu na pomoc walczącej Warszawie (pod kryptonimem „Zemsta”, rozwiązania i utworzenia Zgrupowania Partyzanckiego „Lasy Przysuskie” oraz niemieckiej akcji antypartyzanckiej „Waldkater”. 27 sierpnia 1944 został wstrzymany rozkazem gen Bora marsz oddziałów leśnych na odsiecz Warszawie. 18 września 1944 doszło do podporządkowania oddziałów 72 pp AK dowódcy 25 pp AK – majorowi „Leśniakowi”. Istnienie tak dużego zgromadzenia partyzanckiego na zapleczu 9 armii niemirckiej zaczęło budzić obawy o przerwanie linii komunikacyjnych wiodących z Tomaszowa Mazowieckiego, Piotrkowa i Radomia do linii frontu, w tym głównie linii kolejowych. Obawiano się również i choć może w mniejszym stopniu ataków zgrupowania partyzanckiego na tyły niemieckich wojsk frontowych i ogólnej dezorganizacji zaplecza. W ramach operacji „Waldkater” (leśny kocur) dowódca komendantury polowej nr 581 płk Gustaw Dürstein, wydał 24.09.1944 r. rozkaz uderzenia w dniu 26 września na zgromadzenie partyzanckie Lasy Przysuskie. Pod Stefanowem została stoczona całodniowa bitwa, zakończona sukcesem strony polskiej i dużymi stratami Niemców. Ale i Stefanów, i sąsiadująca wieś Budy prawie doszczętnie spłonęły. Ocalała ludność, która w porę wycofała się z partyzantami do lasu. Ocalał też dobytek, który zakopano wcześniej w dołach przy domach. Podczas akcji Niemcy we wsiach Gałki i Stefanów: aresztowali 48 osób cywilnych - Polaków, spalili 50 zagród wiejskich, uprowadzili 30 sztuk bydła. W odwet 27 września 25 p.p. spalił i wymordował wszystkich żandarmów na posterunku Przysucha w liczbie 66. Straty własne: 2 zabitych 7 rannych. Kiedy na polu bitwy w Stefanowie zapadła cisza, do spalonej wsi wrócili mieszkańcy i dzięki zgodzie Henryka Dembińskiego na wyrąb lasu mogli szybko odbudować swoje zniszczone zagrody. Niemcy po bitwie na łamach „Krakauer Zeitung" wypisali triumfalnie, że… „Banditennest Stefanow ist schon verbrannt" (Bandyckie gniazdo Stefanów zostało zniszczone), pod koniec 1945 Stefanów był już odbudowany.Minęło 7 lat od końca wojny. Naczelny wódz LWP, marszałek ZSRR Konstanty Rokossowski zarządził, aby poligon w Baryczy powiększyć o obszar puszczy Przysuskiej. Przyjechało więc wojsko i przez kilka dni wysiedlali wioski puszczańskie, Stefanów, częściowo Budy, Zapniów, Eugeniów. Ludzie tak rozpaczali i lamentowali, ze wojsko musiało ich na rozkaz wyciągać z domów i ładować siłą do samochodów. Wszystkich wysiedlili na Ziemie Odzyskane. Wtedy to traktorami i czołgami unicestwiono po raz drugi z trudem odbudowane domostwa, wyrównano teren. Wieś przestała istnieć. Ludzi, którzy pojawiali się na miejscu zniszczonej wsi zastraszano. UB, a później SB nie szczędziło trudu aby Stefanów zniknął na zawsze. Ten zamiar spełzł na niczym. Dawni partyzanci zaczęli organizować rajdy dla młodzieży, kończące się w miejscu, w którym dawniej był Stefanów. Każdy przynosił 1 kamień, który kładł pod dębem. Kiedy uskładała się ich duża ilość „Bończa” z „Puszczykiem" i „Hartem" przyjechali na to miejsce z workiem cementu. Z naskładanych kamieni zbudowali cokół, uwieńczony kotwicą – znakiem AK i Polski Walczącej. Niestety, jakiś pracownik UB z Przysuchy rozwalił cokół kowalskim młotem, a kotwicę akowską ukradł. Pamięć o Stefanowie powróciła po latach. Środowisk AK, przy wsparciu samorządu gminnego w Gielniowie i powiatowego w Przysusze zaczęła wracać pamięć o tym ważnym miejscu. Dzisiaj, po kilkunastu latach przywracania tej pamięci koniec września to czas na spotkanie w Stefanowie. Tak było i w tym roku. 29 września ok. 700 mieszkańców spotkało się w miejscu po tej leśnej wsi przy ołtarzu polowym na mszy świętej dedykowanej pamięci bohaterów. Przybyli niezawodni, jak zawsze od lat marszałek senatu Stanisław Karczewski, minister Marek Suski, europoseł Zbigniew Kuźmiuk, poseł Dariusz Bąk, radna sejmiku mazowieckiego Ewa Białecka, Starosta Marian Niemirski, wicestarosta Marek Kilianek, przewodniczący rady powiatu Krzysztof Wochniak, wójt Władysław Czarnecki, burmistrz Tomasz Matlakiewicz, wójt Robert Fidos, wójt Andrzej Wesołowski, wójt Marek Klimek, wójt Marian Kmieciak, komendanci Policji i Państwowej Straży Pożarnej z Przysuchy, kombatanci reprezentujący środowiska żołnierzy AK, żołnierze z radomskiego garnizonu, oraz najważniejsi goście – mieszkańcy powiatu przysuskiego. Uroczystość rozpoczęła się po godz. 11.00 Występem męskiego chóru parafialnego z Opoczna. Następnie o 12.00 rozpoczęła się polowa msza św. O 13.15 z przemówieniami wystąpili: marszałek Stanisław Karczewski, który nawiązywał do tradycji walki o niepodległość i roli kościoła w budowie narodu polskiego. Pan Marszałek podkreślał konieczność stałego dbania o bezpieczeństwo. Bez zapewnienia bezpieczeństwa nie ma rozwoju Polski. Mówił również o znaczeniu bohaterstwa żołnierzy spod Stefanowa dla zachowania pamięci narodowej. Jako drugi wystąpił minister Marek Suski, który powiedział o wielkim wkładzie patriotów w budowę Polski. Mówił również o stałej konieczności wybierania. Jaką Polskę wybierzemy ? Pytał. Czy niepodległą ? rozwijającą się w oparciu o własne korzenie, wierną swojej wierze, tradycji i kulturze, czy taką która będzie polem rozgrywek i decyzji obcych państw ? O 13.30 odbył się apel pamięci, a las rozbrzmiał hukiem salwy honorowej. Przed godziną 14 liczne delegacje złożyły kwiaty pod tablicą pamiątkową. Następnie wszyscy zebrani mogli przy akompaniamencie orkiestry parafialnej z Gielniowa wspólnie zaśpiewać pieśni patriotyczne. Po godzinie 14.00 uczestnicy mogli posilić się wojskową grochówką i przy ognisku uczestniczyć w części piknikowej. Wójt Władysław Czarnecki zaprosił na kolejne spotkanie w Stefanowie za rok.
Jarosław Bednarski


